Bo z Japonią jest inaczej …

Tokyo by night

Bo z Japonią jest inaczej, czyli japonisty o Kraju Kwitnącej Wiśni pisanie

Tak, ten nagłówek celowo jest straszliwie pretensjonalny. Bo takie mi się zdają, w taką retorykę wpisują się teksty o Japonii popełniane ostatnimi czasy również przez japonistów, czyli w końcu ekspertów. Z racji zawodu, ale również pasji pochłaniam co tydzień dziesiątki stron tekstów, wśród których Japonia jest tematem nr 1 – praktycznie w 4 językach. Dzisiaj chciałbym podzielić się z Wami paroma rozważaniami, w jaką retorykę wpisują się teksty o Japonii, o japońskiej kulturze ostatnio pojawiające się w Polsce. 

Od fandomu po wyznawcę nihonjiron

Zawsze w każdej grupie studenckiej (w mojej przed ponad 20 laty też tak pewnie było, choć dostęp do świata japońskiego mieliśmy mniejszy o bez mała 1000%) znajdą się ludzie, którzy chcą łyknąć Japonię od razu, pełną chochlą. Zawsze im w duchu życzę, aby się nie udławili 🙂 Chodzą po uniwersytecie w jukacie, wyciągają profesjonalne obento i jedzą je, a jakże, pałeczkami. Malują sobie znaki w całej przestrzeni, dobrze, że nie na sobie. Co rusz testują wykładowcę, czy zna kompletną listę akcesoriów w jakiejś tam mandze … W tym zauroczeniu Japonią są tacy kawaii.

Nie pozwalają wyrazić cienia krytyki pod adresem Japończyków. Nie.

  • Pan chyba nie spotkał takich Japończyków, jakich ja miałam szczęście poznać.
  • Nie, to nie może być prawda! Dlaczego w Panu tyle nienawiści wobec tak pięknego kraju?

Cyniczny jestem, ale kolekcjonuję już od jakiegoś czasu takich humor zeszytów. Część z tych dzieci fandomu przeradza się potem w blogerów. Wysiadają na Naricie i … ukazuje im się to coś, nieskalane piękno estetyczne duszy Japończyka (cokolwiek to oznacza). W czasie swojej króciutkiej zwykle peregrynacji utartymi ścieżkami, jakie zaliczyły już miliony gaijinów na wyspach … widzą gejszę i samuraja na każdym kroku, otoczeni są zniewalającą wręcz japońską grzecznością (nieodparcie przychodzi mi na myśl ostatnia scena z filmu Pachnidło – wiem, złośliwe skojarzenie). Owszem, niby słyszeli o enjo kōsai (prostytucji nieletnich), o hikikomori, o ijime, ale … to się dzieje w innych baśniach, nie w tej Japonii, do której przyjechali. Nie czytam takich blogów, są tak beznadziejnie przewidywalne. Przede wszystkim zaś przesłodzone, przyprawiają o mdłości.

Dyskurs ekspercki

Ale bywa, że w podobną pułapkę, tylko niejako z drugiej strony wpadają również eksperci, japoniści. W zalewie śmieciowej narracji o Japonii niejeden już wpadł na pomysł, że oto ja, jako ekspert, pokażę teraz całemu światu (a przynajmniej jego polskojęzycznej części), jaką jest prawdziwa Japonia (cokolwiek to oznacza). Od teraz już nie będzie wolno pisać sobie o Japonii dowolnie, ja wyznaczam konwencję i sytuuję dyskurs w takich, a nie innych ramach. A robię to, bo … mam misję. Bo chcę ochronić – no właśnie, co? Istotę Japonii? Istotę ich tożsamości narodowej? Czy Japonię, w jaką usilnie staram się wierzyć? A może moją projekcję Japonii? 

W ostatnich latach, miesiącach obserwowaliśmy kilka takich wolt para-popularnonaukowych, publikacji (również internetowych) tworzonych w duchu: wszyscy nie macie racji, teraz ja (my) wam pokażemy prawdę o Japonii. Tylko, że już samo to założenie koncepcyjne jest zabójcze, jest budzeniem potwora, który zniszczy najlepszą w swym zamyśle publikację. 

Nihonjinron

Istnieje taka teoria, określana japońskim terminem 日本人論 nihonjiron – przekonanie o unikalności Japończyków. Wiem, Polska też była w romantyzmie Mesjaszem narodów, jednak późniejsze zawirowania historii skutecznie wybiły naszym przodkom to przekonanie z głów. Natomiast, Japończycy nadal w tę bzdurę wierzą. Nie słyszeliście nigdy, że Japończycy mają niby mieć inne żołądki, inaczej skonstruowane mózgi, potrzebują innego traktowania w jakiejś tam sytuacji? Nawet, jeśli nie, to z pewnością słyszeliście o unikalnej japońskiej kulturze, unikalnym pięknie (z kluczowym, że takich liści klonu, jak podczas 紅葉 nie ma nigdzie na świecie – serio?! a złotą polską jesień to widzieli?). Niedawno usłyszałem od pilotki wycieczki japońskiej tuż przed Oświęcimiem, że … gaijin tego nigdy nie zrozumie, ale Japończycy potrzebują innego, niż pozostałe nacje potraktowania w tego typu obiektach, unikalnego podejścia. Taa, co najwyżej ta pani była unikalnie chamska 🙁 

A japonista skrzywi się w rozmowie z wami, jeśli tylko wspomnicie o tzw. ciemnych stronach Japonii (i to nawet nie o słynnych już automatach z majtkami gimnazjalistek – zostawmy je w tej baśni, w której wyrosły, zdaje się, że liczba osób, które widziały takie dziwo na wyspach jest zbyt znikoma, by stanowić próbkę statystyczną; ale mówimy o zjawiskach opisanych szeroko w literaturze przedmiotu – hikikomori, ijime, czy dawniej istniejących klubach z kelnerkami chodzącymi bez majtek i podłogą w lustra) – toż to gonienie za sensacją, japonista stoi na straży, by ocalić to prawdziwe piękno Japonii (czyli karmić trolla orientalizmu). Tylko nikt nie umie powiedzieć, czym ono jest i gdzie jest ta dusza Japończyka. Nie tak dawno słyszałem uwagę z przekąsem: któż by się teraz jeszcze interesował dajare (humor słowny, często wykorzystywany w reklamie)? Wiem, że często są durne, ale zamykanie ich w pudełku z napisem – humor w stylu podpitego wujka na imieninach nie załatwia sprawy. I nie spowoduje, że to zjawisko przestanie istnieć.

Piszmy o Japonii takiej, jaką naprawdę jest

Mi jest znacznie łatwiej, bo ta Japonia, która mnie najbardziej interesuje … skończyła się w 1868 wraz z Restauracją Meiji. Dlatego tylko czasami będą tutaj posty o współczesności. Starajmy się pisać o Japonii przedstawiając ten kraj takim, jakim naprawdę jest. Bez przywłaszczania sobie monopolu na prawdę, bez stereotypizowania, generalizujących ocen.

Pamiętajmy, że:

  • Japonia to kraj składający się z 6852 wysp
  • w ich obrębie prócz języka japońskiego mieszkańcy posługują się 11 językami (nie: dialektami – dialekty to retoryka rządu z Tokio)
  • 30 różnych grup etnicznych stanowi 1,6% populacji (więc takim pięknym monolitem etnicznym nie są – i nigdy nie byli)
  • słynne już twierdzenie o falowaniu historii, historii jako sinusoidzie (mieliśmy okresy otwarcia na świat i zamknięcia – tak jakby naród, kraj, historia to były szkatułki, które sobie można zamknąć z dnia na dzień) jest kolejnym szalbierstwem naukowym, z którym rozprawiał się ś.p. prof. Amino Yoshihiko (Deconstructing ‘Japan’, Rethinking Japanese history)
  • mitu na temat najdłużej panującej, inherentnie japońskiej dynastii chyba nie muszę tutaj dementować 🙂
  • a przekonanie o unikalności japońskiej sztuki (tak, na pewno pewne gatunki, nurty były unikalne, o tym mam zamiar właśnie na tym blogu pisać), czy popkultury jest dobre, o ile eksploarowane wartościowo, w taki sposób, że wnosi coś do ogólnoświatowego dyskursu. Jednak, gdy to przekonanie staje się religią, gdy wyruszamy na krucjatę pokazywania prawdziwej Japonii, pozostaje mi tylko poczęstować dyskutanta średniowiecznym wierszem opata Myōe, składającym się z wielokrotnie powtórzonego słowa 月 tsuki ‘księżyc’. Jak to, i nic więcej – pytają zwykle moi studenci? Nic … wsłuchaj się w to, może kiedyś usłyszysz, zobaczysz autentyczną Japonię? O ile w nią wierzysz. Ten, kto nie wierzy w piękną baśń o Japonii, zobaczy … pustkę.

Czego i wam wszystkim życzę …

 
Krzysztof Wojciech Olszewski

Japonista, literaturoznawca, kulturoznawca, tłumacz. 27 lat temu kości do gry zdecydowały o wyborze mojego kierunku studiów i nigdy później tego nie żałowałem. Azja pochłonęła mnie bez reszty. Od kilku lat aktywnie propaguję w sieci kulturę Japonii, język i literaturę japońską i o tym będę pisał na tym blogu.

Skomentuj

oczamijaponisty
x Shield Logo
This Site Is Protected By
The Shield →