Moje spotkanie z cesarzem Akihito

Emperor Akihito

Bezimienny został dopuszczony przed oblicze Syna Niebios na odległość dziesięciu kroków. Niech pamiętna scena z uwielbianego przeze mnie filmu Zhanga Yimou Hero stanie się mottem do opisu mojej jedynej w życiu rozmowy z cesarzem Akihito sprzed 15 laty.

Syn Niebios w Krakowie?

Wszystkich nas zawodowo zajmujących się Japonią bardzo uradowała ta wizyta. Wiadomo, z cesarzem japońskim znacznie łatwiej spotkać się, podejść bardzo blisko podczas podróży Jego Wysokości, niż w samym Tokio, gdzie jest to praktycznie niemożliwe. Z początku docierają do naszego skromniutkiego Zakładu Japonistyki UJ trzy zaproszenia na zamkniętą audiencję z udziałem Ich Wysokości – dla władz uniwersytetu, miasta, śmietanki kulturalnej Krakowa – mającą miejsce nie gdzie indziej, a w murach Collegium Maius. Niesamowite, że ktoś zreflektował się na czas, iż na UJ jest placówka, gdzie ludzie posługują się ojczystym językiem Syna Niebios i że wypadałoby również ich zaprosić. Japonista zostaje zweryfikowany przez BOR, ma dylemat, czy wypożyczać sobie frak na taką jedyną w życiu okazję, gdy … tydzień przed wydarzeniem BOR wycofuje zaproszenia dla japonistów. Wieść gminna głosiła, że trzeba było dopisać do listy gości luminarzy polskiej kultury (niech ziemia lekką będzie panu Miłoszowi) … ale kto by tam plotkom wierzył. Wszystko jednak na to wskazywało, że biedny Akihito nawet się nie dowie, iż na najstarszym polskim uniwersytecie uczy się również języka i kultury jego ojczyzny.

Wtedy to japonista postanawia zawołać do potomka Amaterasu – a nuż odpowie?? Dawniej, w czasach Edo byłby to czyn na równi zuchwały, co karygodny – a już z pewnością należało wcześniej paść na ziemię. Ale czasy się zmieniły, japonista wierzy, że zostanie mu wybaczone …

Koleżanka otrzymuje zaszczytne zadanie, misję bycia tłumaczką pary cesarskiej. Choć stres w ostatnich dniach żeruje na niej jak głodny demon, to jednak z translatorskiego punktu widzenia okazuje się to jednym z łatwiejszych zadań – cesarzowi Japonii i tak nie wolno wygłaszać żadnych znaczących przemówień, podejmować żadnych wątków politycznych. Można było z góry przewidzieć, że będzie mówił o pokoju, współpracy między narodami, itd. Tylko wobec Jego Wysokości trzeba być hiper-uprzejmym, to jest właśnie ten najbardziej stresogenny czynnik, nawet dziennikarze japońscy zapraszani na audiencje uczą się wcześniej, jak się zwracać do mikado.

Pogoń za cieniem imperatora …

Kilka dni wcześniej japonista wraz z japońską lektorką ćwiczy, jak zawołać do cesarza. Po wcześniejszym przestudiowaniu stronki japońskiego dworu z pouczeniami, jak zwracać się do poszczególnych członków tej jedynej w Japonii rodziny pozbawionej nazwisk. Japonka jest wyraźnie skonfudowana – jak to zawołać? Ona nie potrafi zawołać we własnym języku do nie tak dawno jeszcze chodzącego, żywego bóstwa. Szukamy różnych form, ale – ku mojej uciesze – na pytanie, czy da się jeszcze grzeczniej, i jeszcze grzeczniej szybko docieramy do horyzontu zdarzeń 🙂 Grzeczniej się nie da, a japonista do tej pory myślał, że japońskie keigo można stopniować aż do obłędu. Jest zen, jest bezpiecznie …

Dzień i godzina zero. Para cesarska w Krakowie, na osłodę pozostaje spojrzenie z daleka na zatarasowaną przez ochronę ulicę świętej Anny i niewysokiego Człowieka, wraz z Małżonką znikającego w średniowiecznych murach.

Na Rynku Głównym nie ma szansy na zbliżenie się do cesarza Akihito. Pozostaje Wawel, tam podobno ma być mało ludzi, Ich Wysokości mają się przechadzać po dziedzińcu. No, to sprint na zamek, by być tam przed kolumną rządową …

Rozmowa

Na dziedzińcu zamku wawelskiego stoję chyba jako jeden z nielicznych gaijinów, obok kilku śmiertelnie zestresowanych Japończyków. W sumie raptem może z 12-15 osób. Wreszcie są najważniejsi goście. Cesarz Akihito i cesarzowa Michiko zdają się być w świetnym humorze, najwyraźniej oczekują kontaktu z publicznością. 

Tę rozmowę japonista zapamięta do końca swoich dni:

日本語学者:クラクフにようこそ!よくいらっしゃいました、天皇皇后両陛下。

今上天皇:日本語はお上手ですね。

日本語学者:天皇陛下、わたくしはクラクフの大学の日本学科で日本語を教えております。

Tłumaczenie:

Japonista: Witamy Wasze Cesarskie Wysokości w Krakowie!

Cesarz Akihito: Ależ Pan świetnie zna japoński.

Japonista: Wasza Wysokość, ja uczę japońskiego na japonistyce na tutejszym uniwersytecie.

Japonista nie pamięta odpowiedzi, może zresztą w ogóle nie padła, może to był tylko uśmiech mikado. I głęboki ukłon – pamiętam, jak trudno było ukłonić się jeszcze głębiej, ponieważ Syn Nieba nie jest wysokim człowiekiem. I jeszcze zadziwione spojrzenie prezydenta Kwaśniewskiego. A potem świat zawirował, ułamek sekundy i … mikado zniknął, byli już daleko. Zostało mi bezcenne zdjęcie, w pośpiechu bez ustawiania pstryknięte przez moją żonę (stąd i koszmarna flara na nim) – kolega Japończyk kiedyś zażartował, że nawet jak zapomnę paszportu, z tym zdjęciem wpuszczą mnie zawsze do Kraju Kwitnącej Wiśni. Jeszcze się nie odważyłem spróbować, czy to tak działa. Oto i ono:

Japonista został dopuszczony przed oblicze Syna Niebios na odległość 5 kroków …

Na zakończenie … nostalgia

Piękna, choć króciutka rozmowa. Spotkanie z najważniejszym Japończykiem, które nigdy się już nie powtórzy – bo cesarzowi japońskiemu nie wolno odwiedzić po raz kolejny tego samego kraju, poza tym za półtora roku mikado zamierza abdykować.

一期一会 jakże ten słynny już slogan z czasów świetności ceremonii herbacianej pasuje do tej niesamowitej rozmowy. Rozmawiałem z cesarzem Japonii – prawie jak Hrabalowskie obsługiwałem angielskiego króla 🙂 Na papieża-Polaka nie zdążyłem, więc …. przynajmniej rozmowa z cesarzem Akihito.

A Wam na smaczek proponuję jeszcze lekturę mojego artykułu o japońskiej dynastii cesarskiej, który ukazał się w tamtych dniach w Dzienniku Polskim.

 

I jeszcze moje senryū, które ułożyłem na tę okazję:

Witaj w Krakowie!

Okrzyk, krótka rozmowa

Uśmiech mikado

Warto również zajrzeć do reportażu z tej wizyty w The Japan Times.

 
Krzysztof Wojciech Olszewski
Japonista, literaturoznawca, kulturoznawca, tłumacz. 27 lat temu kości do gry zdecydowały o wyborze mojego kierunku studiów i nigdy później tego nie żałowałem. Azja pochłonęła mnie bez reszty. Od kilku lat aktywnie propaguję w sieci kulturę Japonii, język i literaturę japońską i o tym będę pisał na tym blogu.

Skomentuj

oczamijaponisty
x Shield Logo
This Site Is Protected By
The Shield →