Pozew przeciw sąsiadom – historia pewnego procesu z tragedią w tle

Zbiornik retencyjny

隣人訴訟事件 Pozew przeciw sąsiadom

Pozew przeciw sąsiadom to określenie procesu sądowego, który toczył się w Japonii w latach 1977-1983 o odszkodowanie z tytułu śmierci dziecka. Proces ten zelektryzował opinię publiczną w całym kraju, nie tylko wpłynął na ustawodawstwo (w japońskim sądownictwie dużą rolę odgrywają precedensy), ale także zadał pytania o granice odpowiedzialności, rzetelność dziennikarstwa oraz wiele innych. Przedstawmy kulisy sprawy.

Tło wydarzeń

W 1977 r. w małym miasteczku w japońskiej prefekturze Mie zginął śmiercią tragiczną 5-letni chłopiec. Jego mama (określmy ją pani X) zostawiła go wcześniej pod opieką sąsiadów (państwa Y), gdzie jej synek bawił się na rowerze wraz z jednym z synów sąsiadki, będącym w tym samym wieku. Po jakimś czasie matka, pani X zaglądnęła do sąsiadów, by zabrać synka na zakupy. Ten jednak był zbyt pochłonięty zabawą, poprosił więc mamę, czy może zostać. Pani X poprosiła w takim razie panią Y (a może tylko rzuciła jej na odchodnym), czy może zostawić małego pod jej opieką, po czym pojechała do hipermarketu. Ale państwo Y byli zajęci porządkami przedświątecznymi (zbliżało się Boże Narodzenie) i mało zwracali uwagi na dzieci. Gdy więc chłopcy spytali panią Y, czy mogą bawić się w pobliżu zbiornika retencyjnego, który znajdował się za ich domami, pani Y po chwili namysłu przytaknęła. Jednakże synek X nie umiał pływać – chłopiec utonął w zbiorniku. 

Co wydarzyło się dalej?

Do tej pory państwo X i państwo Y byli bardzo zżyci ze sobą, ich dzieci często bawiły się razem, dorośli też chętnie spędzali wspólnie czas wolny. Na zarzut pani X niezapewnienia właściwej opieki ze strony państwa Y jej synkowi odpowiedzieli oni, że byli zbyt zajęci sprzątaniem. Jednakże pani X nie miała żadnej umowy o opiekę, podczas procesu pojawiły się ponadto wątpliwości, czy pani Y świadomie przyjęła dziecko pod swoją opiekę, czy też może tylko pani X zakrzyknęła do niej, że zostawia małego.

W każdym bądź razie, po 7 miesiącach od wypadku małżeństwo X złożyło pozew do sądu o odszkodowanie z tytułu śmierci ich dziecka przeciwko: państwu japońskiemu, władzom prefektury, miasta, wykonawcy zbiornika, wreszcie przeciwko swoim sąsiadom, małżeństwu Y.

Sąd pierwszej instancji odrzucił roszczenia wobec państwa japońskiego, prefektury, miasta i firmy, która wykopała zbiornik. Natomiast, przychylił się do pozwu przeciw państwu Y, jednakże dopatrując się tylko znikomej winy z ich strony, zasądził zaledwie 1/3 sumy odszkodowania, żądanej pierwotnie przez rodziców zmarłego dziecka. Oczywistym było więc, że państwo X złożyli apelację od wyroku. 

Wydźwięk społeczny

Tutaj na scenę wkracza prasa japońska. Proces przed sądem pierwszej instancji był szeroko opisywany w prasie, która jednak jawnie sympatyzowała z pozwanymi – małżeństwem Y, a nie z rodzicami, którzy przeżyli tragedię śmierci swojego dziecka. To uruchomiło lawinę telefonów, listów kierowanych do małżeństwa X przez początkowo społeczność lokalną, mieszkańców ich miasteczka, a wreszcie przez nieznanych im ludzi z praktycznie całej Japonii. Większość z tych telefonów i listów była oględnie mówiąc obcesowa, obrażająca pozostających w żałobie rodziców – nieznani im ludzie wrzeszczeli na nich przez telefon, pytali, jak im nie wstyd chcieć się dorobić na śmierci synka. Zaczął się zbiorowy lincz … A prasa dalej bezwiednie, bez odrobiny refleksji rzucała nagłówkami w rodzaju „Oto, co spotyka sąsiadów za ich dobroć”, „Biedni ludzie, przyjęli dziecko pod opiekę, a tu taka surowa kara”. Niepojęte, prawda? W demokratycznym, rozwiniętym społeczeństwie tak jawnie stawać po stronie sprawców, w dodatku śmierci dziecka.

Państwo X czuli się zaszczuci. Przez kilka tygodni od ogłoszenia wyroku odebrali ponad 600 telefonów, otrzymali kilkaset listów. Pani X była na granicy załamania nerwowego. Jej mąż stracił korzystne zlecenia od swoich kontrahentów. Ich starszy syn był dręczony w szkole, szykanowany przez nauczycieli, został pobity przez kolegów. Kilkakrotnie ktoś ochlapał im farbą ogrodzenie, wybijano im szyby w oknach. Wyglądało na to, że cała lokalna społeczność uznała ich za wrogów nr 1, bo śmieli pozwać do sądu swoich sąsiadów. Wszakże w Japonii wystające gwoździe się wbija, nie daje im się żyć …

Epilog

Państwo X pod presją społeczną wycofali nie tylko apelację, ale w całości roszczenia pod adresem swoich sąsiadów. Sprawa zakończyła się ugodą między dwiema rodzinami. Czy w ten sposób słynna 和 harmonia, której ocalenie jest dla Japończyków prawie jak religia, została zachowana? Chyba jednak należy wątpić, wszak dążenie do harmonii nie może odbywać się kosztem krzywdy innych ludzi.

Pozew sąsiedzki stał się kamieniem milowym w powojennym orzecznictwie japońskim, ale też wielu światłym ludziom otworzył oczy na kwestie rzetelności dziennikarskiej (sympatyzowanie ze sprawcami było aktem wyjątkowej nierzetelności), sterowania opinią publiczną. Pytałem znajomą Japonkę, mniej więcej w moim wieku o te wydarzenia. Pamiętała sprawę pozwu sąsiedzkiego (choć w tamtych latach była w liceum), powiedziała mi, że problem leży też w estetyce kawaii – Japończycy o wiele chętniej sympatyzują z tą stroną, która zostaje przedstawiona jako nieszczęśnicy, biedni, zaszczuci, godni współczucia. Tylko, że komu tak naprawdę w tej sprawie należało się współczucie, kto został najbardziej zaszczuty? 

Nie wyobrażam sobie w demokratycznych krajach Zachodu, czy nawet w Polsce takiego linczu na ludziach, którzy zwyczajnie … żądali odszkodowania za śmierć swojego synka. Ale moja znajoma powiedziała, że w dzisiejszej Japonii też nikt już sobie nie wyobraża takiego linczu. Miejmy nadzieję. Dla dopełnienia przeczytajcie artykuł o pozwie sąsiedzkim na japońskiej Wikipedii.

 
Krzysztof Wojciech Olszewski
Japonista, literaturoznawca, kulturoznawca, tłumacz. 27 lat temu kości do gry zdecydowały o wyborze mojego kierunku studiów i nigdy później tego nie żałowałem. Azja pochłonęła mnie bez reszty. Od kilku lat aktywnie propaguję w sieci kulturę Japonii, język i literaturę japońską i o tym będę pisał na tym blogu.

Skomentuj

oczamijaponisty
x Shield Logo
This Site Is Protected By
The Shield →