Soki z konara, czyli sperma po japońsku w okresie Edo

Couple under umbrella in snow

Literatura gesaku i jej perełki – sperma

Życie bez facebooka (tak, od lutego uprawiam #lifeafterfacebook ) daje mi czas na wyszukiwanie perełek tłumaczeniowych w dawnej literaturze japońskiej. Oto i jedna z nich – czy wiecie, jak określana bywała sperma w literaturze gesaku? I co można z tym zrobić w przekładzie? Zapraszam do lektury 🙂

Okres Edo (1603-1868) w Japonii to w obszarze kultury, literatury olbrzymi rozkwit twórczości rozrywkowej, schlebiającej często niskim gustom i pobudkom mieszczaństwa, a jednocześnie kapitalnie życie tych mieszczan portretującej. Literatura gesaku (戯作), ociekająca wręcz treściami erotycznymi (w nie mniejszym stopniu, niż ówczesna ulica, życie codzienne) tryskała równocześnie humorem i była źródłem dobrej zabawy dla ludzi w różnym wieku i różnych klas społecznych. Była to również literatura nad wyraz dosadna gdzie sperma i tak była jednym z delikatniejszych słów.

O tym przede wszystkim należy pamiętać tłumacząc literaturę gesaku – to ma być śmieszne. Dowcip, może i czasami obleśny, typowy dla kolesiów spod budki z piwem, ale należy go uratować w przekładzie. I jeszcze, bodaj najważniejsze – ta literatura miała być dosadna. To miało wywołać burzę hormonów nawet u 80-letniego staruszka 🙂 Grey się przy tej twórczości chowa. Dlatego uważam, że gesaku trzeba tłumaczyć dosadnie, czasem wulgarnie (w oryginale też był ostra i wulgarna), ale z tą szczyptą humoru.

Żywot kobiet swawolnej – cóż to ma być?

Voilà, oto i dzisiejsza zagwozdka translatorska. Biorę do ręki Żywot kobiety swawolnej autorstwa Ihary Saikaku (1642-1683), najwybitniejszego twórcy literatury gesaku. Przekład Iwony Kordzińskiej-Nawrockiej wyszedł w 2011 nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. Już tłumaczenie tytułu wskazuje, że raczej cały humor tego gatunku zostanie tu spłycony, ubrany w pomnikowe szatki literatury pięknej, w której, no wiecie, hmmm, nie wypada o takich sprawach (tu należałoby się zarumienić jak pensjonarka). Really??

Saikaku zatytułował swoją książkę 『好色一代女』 (Kōshoku ichidai onna), gdzie kluczem jest wyrażenie kōshoku – oznaczało ono ni mniej, ni więcej tylko miłość w czysto erotycznym wymiarze, seks. Kobietki lubiące kolory po prostu uwielbiały się bzykać, pieprzyć, były dobre w te klocki Cokolwiek, kobieta swawolna jest zbyt delikatnym określeniem i bez wyrazu. Słowo żywot natomiast sytuuje tę pozycję w nurcie hagiograficznym, a chyba nie tam powinno być jej miejsce?

契水 – śmietanka z konara ??

Przejdźmy do meritum – w jednym z opowiadań pojawia się słowo 契水 keisui, dziś już prawie nieznane, ale w XVII w. będące zabawnym określeniem na spermę. Soki małżeńskie, soki z tajemnego związku: pierwszy znak czytany po japońsku chigiri oznaczał obietnicę, przysięgę małżeńską; ale jak prostytutka chciała oskubać klienta i wyłudzić od niego kasę na aborcję, strasząc go rzekomą ciążą z nim, to też najpierw żądała, by złożył jej obietnicę zamążpójścia i tym właśnie było chigiri. Prześmiewcze było też to, że w sumie taką obietnicę, a także sam obrządek małżeństwa w rycie shintoistycznym potwierdzano wspólnym wypiciem sake, a przecież wszystko w Edo było wieloznaczne i jak smakowicie to wyrażenie nawiązuje do seksu oralnego, czyż nie? I teraz zróbmy coś równie smacznego w przekładzie.

Autorka tłumaczenia zrobiła z tego życiodajne soki, co kompletnie nie jest erotyczne w swojej wymowie i chyba nikomu nie kojarzy się ze spermą. Misternej gry słów z japońskiego oryginału pewnie nie da się uratować, ja bym jednak próbował ocalić śmieszność, dowcip. Na fali popularnej ostatnio reklamy o konarze, który musi zapłonąć oscylowałbym w kierunku właśnie soków, żywicy z konara. W końcu żywica z mojego konara o wiele bardziej porusza zmysły, niż jakieś moje życiodajne soki, czyż nie? Można było jeszcze pokombinować w kierunku jakiejś śmietanki z konara – to już uważam, że jest super. Tak, czy inaczej, sperma musi zostać uratowana 🙂

Bardzo mało jest po polsku przekładów z literatury gesaku. W większości są one, no hmmm, ostrożne. Nadające się do postawienia na kredensie babci, niczym porcelanowa figurka. Życia i kolorów im brakuje. Może czas zacząć tłumaczyć tę literaturę na ostro?

Przeczytajcie również moją mikro-recenzję Żywota kobiety swawolnej na portalu Goodreads:

 Żywot kobiety swawolnejŻywot kobiety swawolnej by Saikaku Ihara
My rating: 3 of 5 stars

Dobrze, że jedno z najważniejszych dzieł Saikaku doczekało się polskiego tłumaczenia. Jednakże, przekład jest co najwyżej poprawny, brakuje mu polotu oryginału. Wydaje się, iż tłumaczka przyjęła założenie, jakoby literaturę klasyczną należało przekładać pięknie, stawiając ją na piedestale. A może zabrakło Iwonie Kordzińskiej-Nawrockiej zwyczajnie odwagi – bo literatura erotyczna doprasza się o odważną tłumaczkę/tłumacza. Pamiętajmy, gesaku w tamtej epoce miało spowodować burzę hormonów nawet u 80-latka. Przekład Nawrockiej zanudziłby z pewnością nawet Greya. To robi różnicę. O jednej z zagwozdek translatorskich, gdzie tłumaczce najwyraźniej zabrakło pomysłów na oddanie humoru i lekkości oryginału pisałem na moim blogu: Oczami japonisty.
Saikaku z pewnością zasługuje na szerszą recepcję w Polsce, ale także na odważniejszy styl przekładów jego dzieł.

View all my reviews

 
Krzysztof Wojciech Olszewski
Japonista, literaturoznawca, kulturoznawca, tłumacz. 27 lat temu kości do gry zdecydowały o wyborze mojego kierunku studiów i nigdy później tego nie żałowałem. Azja pochłonęła mnie bez reszty. Od kilku lat aktywnie propaguję w sieci kulturę Japonii, język i literaturę japońską i o tym będę pisał na tym blogu.

Skomentuj

oczamijaponisty
x Shield Logo
This Site Is Protected By
The Shield →